Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

09.12.2012 Manchester City - Manchester United

W czerwcu 2012 ogłosili terminarz ligi angielskiej na sezon 2012/2103. Po szybkiej analizie zdecydowałem, że grudzień będzie najlepszym miesiącem na ciekawy meczyk. Decyzja musiała być szybka, gdyż podczas Konferencji fanclubów w Manchesterze 14-15.04 2012 roku ogłoszono, że zmieni się termin zgłaszania wniosków o bilety z 6 tygodni do 11 tygodni przed meczem. Jak na naszym forum powstał w lipcu temat zapisów na mecz, bez chwili zawahania wpisałem się. Niebawem po mnie dopisał się Bowis. Ale im bliżej meczu tym moja niepewność była co raz mniejsza, gdyż na mecze wyjazdowe przydział biletów jest nawet do 3 tygodni przed meczem. Powiedziałem sobie – e tam, ryzyk-fizyk - czas bukować loty.

Pod koniec września Ryanair rzucił promocje z Modlina do Liverpoolu za 8 zł! Od razu rezerwacja, powrotny był trochę droższy, ale co tam - raz się żyje. Warto tez wspomnieć, że nikt poza nami nie zapisał się na mecz derbowy i tutaj w tym miejscu chciałbym podziękować Koleżankom i Kolegom z MUSC, że nikt nie stanął z nami w szranki do losowania biletu. Jako MUSC posiadamy tylko 2 karnety na mecze wyjazdowe więc i liczba miejsc też jest bardzo ograniczona.  Bilety przydzielone, mecz przełożony z 8 na 9 grudnia, loty przypasowały idealnie, Bowis wyczaił fajny hotel w centrum.

Ustawiliśmy się na Centralnym 8 grudnia, by wspólnie śmignąć do Modlina. A tam, hmmmm 3h czekania, niepotrzebna nerwówka, aż w końcu podstawili 6 autobusów i wytransferowali wszystkich na Chopina. W końcu w samolocie, czas szybko płynął, jakaś tam kawa, czy herbata po góralsku no i lądujemy. Bla bla bla bla……. Wiem, wiem to jest mało interesujące.


MATCHDAY – wstajemy rano (ale chyba nad ranem też się człowiek położył spać), szybki prysznic, zejście na śniadanie.  Potem trochę pozwiedzaliśmy, jakiś browar, spotkanie z Grahamem i odebranie wejściówek. Trzy godziny do meczu, odzywam się do Martina, Kumpla ze Słowenii. Wpadamy do umówionej  knajpy na szybką pianę, w koło baru i w środku większość w barwach niebieskich, smerfolandia normalnie. Atmosfera średnia, poziom adrenaliny wysoki. Pogoda była na tyle sprzyjająca, że zdecydowaliśmy się na spacer w kierunku emptyhad. Wbijamy się pod stadion, kilka wspólnych fotek, włazimy do środka. Stadion nie zwalał z nóg, śpiewy na korytarzu przy nalewakach. Wszyscy jadą z tematem ,,The city is yours... the city is yours... 20,000 empty seats,  are you f**king sure?'' etc. Za 10 minut mecz, wpadamy na sektor, stajemy gdzie wolne, bo chyba nikt nie szukał swojego miejsca z biletu. Ciężko było wytypować faworyta, bo we wcześniejszej kolejce męczyliśmy się na Madejski Stadium z Reading (3:4), jeszcze wcześniej na Old Trafford wymęczyliśmy 1:0 z West Ham. City gdzieś tam wygrało 2:0, potem remis, więc obie ekipy zbierały siły na derby.



No i zaczęło się, Martin Atkinson zagwizdał pierwszy raz. Było nas może z 3000 i łomot szedł niezły. ,,U-N-I-T-E-D'', święta za pasem to i trochę atmosferą zaleciało z ,,Jingle bells, jingle bells, Jingle all the way, oh what fun it is to see, United win away''. I co? i jest prezent!!!! GOLLLLLLLLLLLLLLL!!!!! Ja cię kręcę, co się dzieje, ludzie rzucają się sobie na szyję, krzyk, euforia, ktoś tam spadł na krzesełka niżej. To 16 minuta, gdy Rooney pokonuje Harta, sektor oszalał. Hart odprowadza piłkę wzrokiem do bramki.  Ktoś rzuca - ,,I saw my mate the other day, he said to me he saw the white Pele, so i asked who is he?...''. Oddzieleni byliśmy od kibiców przeciwnika pojedynczym kordonem stewardów, cały czas ostre wymiany zdań, gestykulacje i inne sposoby na przekazanie sobie, która drużyna jest lepsza. Nagle znowu prawą stroną rozpędza się Rafael, płaska wrzutka i znowu GOLLLL! Rooney drugi raz trafia do bramki. Emptyhad zamarło, ale nasz sektor bawi się przednio: ,,Keep singing 6-1, keep singing 6-1!! 6 games in europe you couldn't win 1!!!''

Czas na przerwę, ruszamy po pianę, by zwilżyć trochę gardła, humory dopisują, widać i czuć, że United to jedna wielka rodzina.

Czas na drugą połowę, jedziemy od razu z „You've only come to see united”, „ooooh Robin van Persie”, a Robin miesza w polu karnym, oddaje strzał i trafia w słupek, ale szybka dobitka Younga i GOLLLLL!!! Mancini stan przedzawałowy, ale sędzia liniowy popełnia błąd i  podnosi chorągiewkę i pokazuje pozycję spaloną. Gdyby nie ta kontrowersyjna decyzja to byłoby po meczu. To była 59 minuta i po tej sytuacji City jedzie z kontrą, strzelają na 1:2…. Hmmmm niesmak, emptyhad ożyło, próbujemy się przebijać z dopingiem, ale jest ciężko. Emocje sięgają zenitu, oddajemy inicjatywę the citizens na boisku. W 85 minucie wykonują rzut rożny, wybita piłka wpada pod nogi Zabalety i strzałem z około 14 metrów pokonuję Davida De Geę…. Emptyhad eksplodowało, niezłe walnięcie, ale nie śpiewów tylko krzyku. Człowiek przełknął ślinę, popatrzył jeden na drugiego, ale jeszcze mamy parę minut. Remis nie jest złym wynikiem, przewaga punktowa w tabeli pozostawała bez zmian. W 88 minucie Welbeck zmienia Cleverleya. Dosłownie za chwilę Rafael zbliża się prawą stroną  z piłką do pola karnego City, zawadza go Tevez i mamy rzut wolny. Oczywiście wydzieramy gardła z „Ohhh Robin van Persie, ohh Robin van Persie”, 92 minuta, do piłki podbiega Robin, oddaje strzał lewą nogą i przy dalszym słupku wciska futbolówkę do bramki. To była egzekucja. GGGGOOOOOOLLLLLLLLLLLLLLL!!!! Zapanował szał, furia, trudno to słowami opisać. Nie przestajemy z „Ohhh Robin van Persie, ohh Robin van Persie”. Myślałem, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Cóż za emocje, jakiś debil rzuca z sektora miejscowych monetą i trafia w twarz Rio. Jacy kibice taki klub, jedno mi się cisnęło na usta – panie Turek kończ pan ten mecz, mamy 3 punkty!


Prawdziwy skarb wyjazdu - film nagrany przez Bowisa, rejestrujący zdobycie zwycięskiej bramki i radość kibiców na sektorze Red Army


Zwycięskie śpiewy po wygranej nad odwiecznym rywalem

 

Po meczu wyjście do bram, śpiewy, pakujemy się w autobusy, jedziemy do centrum. Jest co świętować. Nikogo nie widać w niebieskich barwach. Manchester is RED !!!

P.S.

Relacja trochę chaotyczna bom ja rolnik z wykształcenia, a nie polonista ;) 

Wszystkie zdjęcia z tego wyjazdu są zamieszczone w galerii ---> tutaj.



dodany: 2013-03-19 19:57:46 , przez: Sampajo