Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

05.12.2012 Manchester United - CFR Cluj

Swoją podróż rozpocząłem już w poniedziałek w Polskim busie do Warszawy. Na miejscu byłem późnym wieczorem, więc udałem się prosto do brata, u którego nocowałem. Rano szybkie ogarnięcie, pożegnanie i na pociąg do Modlina. Pociąg i bus lotniskowy jechały zgodnie z planem, więc na lotnisku byłem 1,5h przed odlotem. Lotnisko jest małe i z założenia niskobudżetowe, więc po odprawie mamy do dyspozycji kilka sklepów na krzyż i restaurację, krótko mówiąc trudno zabić czas. Samolot do Liverpoolu wypełniony był przede wszystkim Polakami wracającymi na Wyspy, ale zdarzyło się też kilku rodowitych Manców. Na pokładzie spotkałem również znanego kilku MUSCowiczom stewarda, kibica LFC.

 


W Liverpoolu ląduję o czasie i wita mnie typowa angielska pogoda. Zmywam się więc do razu do najbliższego dworca i jadę prosto do miejscowości Otika. Spotykamy się w centrum i jedziemy do niego. Jako dobry gospodarz Otik wieczorem serwuje mi prawdziwe angielskie śniadanie :) Jako, że był również wtorek i Liga Mistrzów, to nie mogliśmy sobie odmówić kilku pint i obejrzenia City dostającego od Dortmundu.



W środę od samego rana ciśnienie rośnie. Mecz z Cluj był o przysłowiową pietruszkę, ale pierwsza wizyta na OT i w dodatku w dniu 18stych urodzin robiły swoje. Dałem jednak radę wytrzymać i nim się zorientowałem byliśmy już na Stretford End. Mimo, że mecz nie wzbudzał wielkiego entuzjazmu wśród kibiców, to miejsca które ma na trybunie nasze stowarzyszenie były idealne. Zaraz obok naszych krzesełek grupka najbardziej zagorzałych zagrzewała do dopingu. Miałem więc okazję zedrzeć gardło. Sam mecz nie zachwycał i główną atrakcją spotkania była bramka strzelona przez gości. Nie dziwi również fakt, że trybuny zaczęły pustoszeć 10 minut przed końcem spotkania. Podczas powrotu usłyszeliśmy jeszcze w radio o wygranej Chelsea i ich odpadnięciu z LM.

 


 

Samolot powrotny czekał mnie już w czwartek, więc zwiedzanie musi poczekać do następnego tripu. W samolocie nie obyło się bez incydentu. Siedzący obok mnie dziadek wstawił się na tyle, że kiedy stewardesa kazała mu odstawić  napoje ten postanowił wylać je na podłogę w przejściu gdzie według stewardessy leży pełno elektroniki. Obyło się jednak bez międzylądowania i wyrzucenia gościa z samolotu.

 
Wyjazd jak najbardziej na plus. Najważniejszy cel wyjazdu został zaliczony. Old Trafford na żywo i w dodatku wieczorem prezentuje się niesamowicie. Teraz pozostaje mi jedynie czekać na następny wyjazd, mam tylko nadzieję, że będzie to spotkanie wygrane.

P.S.
Wszystkie zdjęcia z wyjazdu Simona są dostępne w galerii tutaj.



dodany: 2013-03-17 22:46:00 , przez: Simon