Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

29.09.2012 Tottenham Hotspur FC - Manchester United

W piątek około godziny 12:00 wyruszam do Wrocławia na samolot, gdzie czeka na mnie Pilek i mat.cwk. Samolot do Liverpoolu mamy przed 20, na miejscu jesteśmy 40 minut przed czasem. Spędzamy trochę czasu na lotnisku, a później autobusem ruszamy do Manchesteru. Kiedy jesteśmy już na miejscu udajemy się na przystanek metrolinka, gdzie nasze drogi się rozchodzą. Pilek i ja ruszamy do Etap-u, a mat.cwk do swojego miejsca zakwaterowania.

W hotelu mamy małe problemy z rejestracją, jednak szybko sobie z tym radzimy. Kiedy wychodzimy do TESCO spotykamy Bowisa, Lidkę, PyzioPa i Primusa. Wieczór spędzamy na wspólnej integracji w pokoju Bowisa. Umawiamy się także z Primusem na poranne śniadanie przygotowane przez niego w miejscu gdzie gotuje. Kiedy rano wstajemy i szykujemy się by wyruszyć w drogę dowiadujemy się, że Primus przez wieczorną integrację się rozchorował i nici z śniadania. Od tamtego momentu rozdzielamy się na małe grupki i każda idzie na śniadanie, a później udaje się na zakupy w mieście lub w okolicach Old Trafford.

Pod stadionem spotykamy mat.cwk i Arkena oraz tomkahosta z dziewczyną. Po powrocie z Pyzi
oPem do hotelu i zostawieniu zakupów postanawiamy udać się do Bishopu. Kiedy jesteśmy już pod naszym oczom ukazuje się olbrzymia kolejka. Spotykamy w niej Bowisa, Stopę, Lidkę, Pilka, Otika oraz jego kolegę Przemka. Wszyscy razem udajemy się do innego pubu, gdzie śmiało mogę stwierdzić atmosfera nie jest wcale gorsza niż w Bishopie, a pozytywem jest to, że udało nam się tam wejść bez żadnej kolejki. Spędzamy tam czas przed meczem, a jakiś czas przed wyjście dołączają do nas Bizqit i cywek, którzy w godzinach po południowych dotarli do Manchesteru. Sporą ekipą udajemy się w stronę Old Trafford. Pod stadionem jeszcze trochę się dzielimy. Niektórzy wchodzą już na stadion inni jeszcze coś oglądają. Stopa z Pilkiem udają się na swoje miejsca karnetowe.

Przy wejściu na stadion wszyscy przebiega pięknie, do momentu mojego wejścia. Czytnik nie przyjmuje mojej karty i wyświetla "ticket relased" po czym muszę udać się do ticket office. Odbieram tam papierowy bilet i ile sił w nogach pędzę do wejścia. Na trybuny udaje mi się wejść na 5 minut przed gwizdkiem, który rozpoczął spotkanie.

Już przed meczem wiedzieliśmy, że dużo nie usłyszymy, gdyż siedzimy zaraz obok sektora gości, którzy cały czas dopingują swoją drużynę. Jednak zaletą jest dobra widoczność z tych miejsc. Pierwszy gwizdek i już po chwili jesteśmy załamani, gdyż gracze Spurs strzelają szybko bramkę na 1:0. Ostatecznie I połowa kończy się prowadzeniem gości 2:0, a w sektorze gości zabawa trwa w najlepsze. Próbujemy poderwać kibiców United siedzących obok do dopingu, jednak udaję się nam to tylko jeden raz.

Druga połowa zaczyna się bardzo dobrze od żywiołowego dopingu kibiców United i bramki na 2:1, jednak już chwilę później gracze Spurs podwyższają na 3:1. Nie mija wiele czasu i Kagawa strzela bramkę dla United. Jest 3:2 w naszych sercach rośnie nadzieja na wygraną, albo co najmniej remis United. Wtedy na trybuny wracają PyzioP i Bowis i od momentu ich powrotu nie pada już żadna bramka. Mimo kilku bardzo dobrych okazji, jak stwierdzamy po meczu wina leży po ich stronie. Gdyż jak ich nie było to gracze z Manchesteru strzelali bramki.

Po wyjściu ze stadionu część ludzi udaje się do hotelu, a kilka osób razem ze mną rusza na łowy po autografy. Po około godzinie, półtora wszyscy zawodnicy opuszczają już Old Trafford, a nam udaje się zdobyć kilka autografów. Osobiście zdobyłem ich pięć: Naniego, Andersona, Davida De Gei, Evry oraz Kagawy, wszystkie na koszulce United z poprzedniego sezonu. Inni także zdobywają kilka autografów, wymienionych już wcześniej graczy, a Bizqit zajmuje się fotografowaniem graczy United.



Po tym wszyscy udajemy się do swoich miejsc zakwaterowania, a Bizqit i cywek w raz ze mną do hotelu by z
ostawić u nas bagaże i wspólnie się po integrować. Integracja po meczu przebiegała bardzo wesoło, do pokoju przychodzi ktoś z obsługi hotelowej i prosi nas o ty, abyśmy zachowywali się ciszej. Jakiś czas potem postanawiamy udać się na miasto. Pilek i ja szybko się ogarniamy i pakujemy i ruszamy w drogę z wszystkimi na miasto. U 16 dajemy się do sklepu po jedzenie oraz napoje, dla każdego to co chciał i udajemy się na Picadilly. Gdzie trwa kolejna integracja, zostaje jednak zakłócona przez tutejszą policję, która najpierw prosi o schowanie wszystkich trunków. Kiedy panowie policjanci wracają na miejsce naszej integracji ponownie wylewają wszystkie napoje wyskokowe i udają się na dalsze patrolowanie okolicy. Spędzamy jeszcze trochę czasu na rozmowach oraz na konsumpcji produktów z Burger Kinga.

Po około godzinie udajemy się na przystanek Terravision, gdzie żegnamy się z Otikiem, PyzioPem i Przemkiem. Pilek, Bizqit cywek i ja czekamy na busa, którym udajemy się na lotnisko w Liverpoolu. Udajemy się tam na odprawę bagażową, potem krótko chodzimy po strefie bezcłowej. W końcu przychodzi czas na nasz samolot, spotykamy na lotnisku mat.cwk i Arkena, wspólnie w sześciu udajemy się do samolotu. Zajmujemy tam po trzy miejsca przeciwległe do siebie i w dobrych humorach mimo porażki United spędzamy czas w samolocie. Lądujemy przed 10 w Łodzi i tax-ówkami udajemy się na dworzec Łódź Kaliska. Bizqit i cywek idą na busa, a my w czwórkę udajemy się do McDonalda na śniadanko, a później na pociąg. Arken jedzie do Warszawy więc się żegnamy. Pilek mat.cwk i ja wsiadamy do naszego pociągu. Po dwóch godzinach jazdy żegnam się z chłopakami, gdyż mam przesiadkę w Ostrowie, a oni jadą dalej do Wrocławia. W Ostrowie szybka przesiadka do pociągu do Poznania, tam kolejna przesiadka do pociągu do Piły. W domu jestem w Niedzielę koło godziny 19:00.

Wyjazdy pomimo porażki United jest bardzo udany, jedyne co mi i kilku osobom pozostało to zobaczyć wygraną United na Old Trafford. Już w czasie powrotu staramy ugadać się z chłopakami na kolejny wyjazd, aby ponownie na nim spotkać się razem, gdyż spędzało nam się czas w Manchesterze bardzo pozytywnie w tak fajnym gronie.

 



dodany: 2012-10-13 20:19:21 , przez: Wrona