Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

11.08.2012 Hannover 96 - Manchester United

Dla mnie cały wyjazd zaczął się w piątek po 19, kiedy spotkaliśmy się z Kielonem, Miszczem i Bobokiem, żeby wpaść na piwko do pubu „Gorączka” w Katowicach, gdzie później mieli dołączać także inni uczestnicy tripu. Z czasem do „Gorączki” schodziło się coraz więcej kibiców i atmosfera zaczęła się robić wyjazdowa. W pubie czas umilaliśmy sobie przy piwku i rozmowach. Prezes rozdał też każdemu po 20zł nadpłaty.

Po 23 wyruszyliśmy całą grupą na plac Andrzeja gdzie czekał na nas już bus.

W autobusie impreza na całego już od samego wyjazdu z dworca, chanty United i ogólny rozpierdziel i już człowiek czuł, że jedzie na wyjazd. Do Wrocławia dojechaliśmy po jakichś 3 godzinach i zgarnęliśmy resztę ekipy, chociaż niektórzy z jadących z Katowic mogą tego faktu już nie kojarzyć. Reszta podróży upłynęła pod znakiem imprezy, śpiewania, a także średnio udanych prób spania. Do Hannoveru zajechaliśmy ok. 11 rano następnego dnia zmęczeni, ale zadowoleni.

Po opuszczeniu autobusu zrobiliśmy grupowe zdjęcie z naszą największą flagą po czym po ustaleniu miejsca zbiórki pod stadionem rozeszliśmy się po mieście w mniejszych grupach. Mi oraz ekipie z Łodzi (+ Kielon) czas ten upłynął głównie na szukaniu McDonalda („10 minut w tamtą stronę” słyszeliśmy zdecydowanie zbyt często) i jakiegoś sklepu żeby uzupełnić zapasy. Kiedy w końcu, po zwiedzeniu prawie całego Hannoveru najedliśmy się, to po powrocie do parku pod stadionem nie mieliśmy nawet siły wypić zakupionego piwa. Pokonani przez całonocną podróż oraz wycieczkę po Hannoverze położyliśmy się w parku na trawie i posnęliśmy (niektórzy Niemcy dziwnie się patrzyli). Po około godzinnej regeneracji sił udałem się z Hercem do pubu Waterloo gdzie o 16 mieliśmy się spotkać z ekipą Poznańsko-toruńską oraz odebrać pierwszą część biletów. Z czasem zaczęła się tam schodzić reszta muscowej ekipy, w końcu pojawił się także Prezes z biletami oraz poznańsko-toruńska wiara. Ostatecznie zapełniliśmy większą część pubu i rozgrzewanie gardeł przed meczem zaczęło się na całego. Przyśpiewki wychodziły nam wspólnie całkiem nieźle co tylko rozgrzewało nadzieje przed spotkaniem.

W końcu jakoś przed 19 ruszamy całą ekipą pod stadion gdzie rozdana zostaje reszta biletów. Po drodze mijamy sporo kibiców Hannoveru, a także paru sympatyków United, jednak to my jesteśmy największą grupą. W końcu mając bilety wchodzimy do środka. Na bramkach trzepanie, ale niespecjalnie dokładne (plecak przejrzeli tylko pobieżnie, akurat dezodoranty musiałem wyrzucić ale wiele osób wniosło różne dziwne rzeczy). Po przejściu przez ochronę zajmujemy sektor dla przyjezdnych (stojący! Czemu takich nie robią w EPL?). Okazuje się, że poza nami wiele osób tam nie będzie, więc wszyscy pakujemy się w jedno miejsce – szczególnie, że stewardzi nie robią problemów z przechodzeniem nad barierkami. Flagi zostały rozwieszone już wcześniej i prezentowały się nad wyraz godnie, co można było zobaczyć po powrocie w relacji wideo. Poznańsko-toruńska wiara zajmuje miejsca na samym dole sektora, MUSCowa „ekipa bez koszulek” tworzy „młyn” trochę nad nimi i zaczynamy z przyśpiewkami już podczas rozgrzewki piłkarzy. Początkowo śpiewa głównie nasz bezkoszulkowy „młyn” + trochę innych osób jednak kiedy rozpoczyna się mecz pawlo zajmuje miejsce młynowego (szacunek za całą pracę wykonaną podczas meczu) i doping z naszej strony zaczyna się polepszać. Niestety nadal nie wygląda to tak idealnie jakby sobie człowiek wymarzył, niektórych trzeba wręcz zmuszać do śpiewania. Jednak „U-N-I-T-E-D” czy „From the banks of Irwell” udaje nam się zgrać na te 100+ gardeł i wychodzi to całkiem nieźle. Na boisku do połowy wynik 1-1 jednak mało kto obserwuje mecz. Po przerwie już z lekko zdartymi gardłami, ale przepłukanymi piwem za 5 euro (sic!) przystępujemy do dopingu ze zdwojoną siłą. W drugich 45 minutach na boisku dzieje się znacznie więcej, ale również nasz sektor nie próżnuje. Dzięki tytanicznej pracy pawlo udaje się zgrać ekipy i wychodzi parę fajnych momentów. Do „United!” przyłączają się nawet dolne, siedzące sektory fanów United – przez co jesteśmy świetnie słyszani. Najlepiej wychodzi nam znowu „From the banks of Irwell” oraz „Always look on the bright side of life” które leci na 100 gardeł prawie całą końcówkę meczu i staje się przebojem wyjazdu.. Świetnie idzie też długo ciągnięte „United Calypso”, a także odśpiewane na koniec meczu „Take Me Home”. Na boisku wynik 4-3 i ponoć całkiem ciekawe widowisko, ale jak mawiał klasyk „sportow
o nas to nie interesuje”. Po końcowym gwizdku zostajemy oczywiście na trybunie i bawimy się dalej w najlepsze. Wychodzący z innych sektorów kibice zatrzymują się i biją nam brawo oraz robią zdjęcia. Po jakiś 10 minutach od zakończenia spotkania z sektora wyganiają nas w końcu stewardzi. Przy wychodzeniu ze stadionu natykamy się jeszcze na dziewczynę, która wcześniej była z nami na sektorze, ubraną w... bluzę City. Odśpiewane przez kilkadziesiąt gardeł „we fucking hate city”, „city are shit” oraz kilka innych antysongów zmusiło ją do zmiany przyodzienia, ale wszystko odbyło się w raczej zabawnej atmosferze.

Po wyjściu ze stadionu robimy jeszcze grupowe zdjęcie z flagami i rozchodzimy się do autobusów (Poznań i Toruń do swojego, my do swojego). W drodze na parking odprowadzani jesteśmy przez białego vana z napisem „Polizei”, jednak wszyscy zmęczeni meczem grzecznie maszerują. Sama droga do domu odbywa się w znacznie spokojniejszej atmosferze, chociaż oczywiście dalej jest wesoło. Około 10 rano dojeżdżamy do Katowic i świetny wyjazd oficjalnie się kończy.

Po powrocie do domu i odespaniu obejrzałem sobie jeszcze mecz z nagrania (jako że poza wynikiem niezbyt dużo z niego zapamiętałem bo bardziej interesowało mnie to co dzieje się na trybunach) i miło było usłyszeć, że nasze co głośniejsze występy były słyszalne nawet w TV. Jak na ledwo 100-osobową grupę kibiców na 50-tysięcznym stadionie (zapełnionym gdzieś w ponad połowie) to uważam, ze to całkiem niezły wynik. Do tego nasze flagi były bardzo dobrze widoczne podczas transmisji. Ogółem wyjazd był świetny, a słowa nie oddadzą tego co można było tam przeżyć. Chciałem też podzi
ękować wszystkim jego uczestnikom, oby więcej takich wycieczek za United w tym roku.



dodany: 2012-08-14 23:40:48 , przez: Lasq