Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

16.08.2010 Manchester United - Newcastle United

Inaguracja sezonu!

Dzień 1 – Piątek -13.08

Czekałem długo. Zazdrościłem tym, którzy już tam byli. Aż wreszcie przyszedł czas na mnie! Ta wyprawa była dla mnie niczym pielgrzymka do Mekki dla Muzułmanina. Jadąc na dworzec w Poznaniu czułem ogromne zmęczenie (z wrażenia nie przespałem poprzedniej nocy), ale wiedziałem, że już tylko godziny dzielą mnie od spełniania swojego marzenia. Na dworcu spotkałem się z Adriano i o 13:30 wyruszyliśmy do stolicy Dolnego Śląska. We Wrocławiu mieliśmy spotkać resztę ekipy czyli: Redman, rrusek, SzYnA, Piqła oraz Wrocławskiego Musc-owicza Jay-a, który miał pomóc nam dotrzeć na lotnisko. W między czasie zjedliśmy jeszcze i wypiliśmy jedno piwko za udaną wyprawę.

Po skonsumowaniu, ok. 18 pojechaliśmy na lotnisko. I pojawiły się pierwsze nerwy, spowodowane przez to, co we Wrocławiu jest normą, czyli korki. Wtedy też, w autobusie, złapał nas ostatni uczestnik wyprawy – Caveman (Jaskiniowiec – taką dostał później ksywę). Szczęśliwie skończyło się na tylko na nerwach i spokojnie dotarliśmy na lotnisko. Następny problem, czyli waga walizek. Konieczne było wyjmowanie, przekładanie i kombinowanie. Na końcu i tak się okazało, że nie damy rady wszystkiego wziąć. Skończyło się tylko na jednym 2 l Ice Tea i 1 l Pepsi. Następnie pożegnaliśmy się z Jay-em - dzięki stary za pomoc w odprawie i w ogóle za wszystko!

Przeszliśmy bramki a tam czekała na nas niezbyt miła wiadomość - samolot ma 30 minut opóźnienia. Zaczęły się pierwsze rozmowy o Premiership, United oraz nowych nabytkach. Oczywiście nie obeszło się bez małych sprzeczek słownych. Czas na wylot. Spokojnie przelecieliśmy do Liverpoolu, gdzie w ostatniej chwili zdarzyliśmy na autobus Terravision o 22:30. Jak nas wcześniej zapewniano w autobusie pracują sami Polacy. I faktycznie tak było! Podróż autobusem trwała około godziny. Dotarliśmy niedaleko Piccadilly, skąd mieliśmy już mały spacerek do hotelu. Wysiadając, jeden z pasażerów, Polak mieszkający w Manchesterze, dał nam wskazówki jak można najszybciej dotrzeć do hotelu. Po rozlokowaniu, odwiedził nas pracownik hotelu John, który podpowiedział, gdzie najlepiej zjeść, gdzie nas wpuszczą, a gdzie nie itp. Następnie zrobiliśmy spotkanie w jednym z pokoi i ustaliliśmy plany na następny dzień i wypiliśmy po 2 kieliszki wódki. Z tego wszystkiego zrobiła się godzina 2:00 w nocy a rano czekała nas jedna z najważniejszych części wyprawy.

Dzień 2 – Sobota – 14.08

Pobudka – 8:30, szybki prysznic, ostatnie ustalania i ok. 9:00 wyruszamy zwiedzać Teatr Marzeń. W drodze okazało się, że SzYnA zapomniał potwierdzenia zakupu One United, które było nam potrzebne do uzyskania zniżki na zwiedzanie i ewentualną zniżkę przy zakupach w Megastore. Więc szybkim sprintem, niczym Usain Bolt, wróciliśmy do hotelu. Dave powiedział, że mamy jechać Metrolinkiem, ale niestety nie udało nam się złapać tego tramwaju, więc szybko wyruszyliśmy na autobus 250 na Piccadilly. Stamtąd już prosto na Old Trafford. Zwiedzanie było zaplanowane na 10:30.

Jedziemy, pierwsze zdjęcia miasta, autobusów, po około 20 min pojawia się nasza Świątynia - coś czego nie da się opisać słowami, coś co trzeba zobaczyć na własne oczy. Od razu wiedziałem, było warto jechać taki kawał drogi, żeby zobaczyć to miejsce. Coś niesamowitego. Jesteśmy pod samym stadionem, zachwycamy się nim, cieszymy się chwilami spędzonymi przed nim. Czas na zwiedzanie! Wchodzimy, dajemy rezerwacje i potwierdzenia posiadania One United. Ponieważ muzeum zwiedza się dopiero po zwiedzaniu stadionu, zostajemy skierowani do miejsca w którym czekamy na przewodnika – Dave’a. Przewodnik trafił się nam chyba najlepszy, jaki mógł, był po prostu niesamowity. Od razu było widać, że jest prawdziwym pasjonatem. Cały czas żartował na temat przeciwników.

Robiliśmy zdjęcia, wszystkiego, co się dało, a jest tego mnóstwo. Przy ławce rezerwowych sfotografowaliśmy się z Flagą „United Poland”. Ludzie naokoło patrzyli się z zadziwieniem, a nasz przewodnik spytał nas: czy jesteśmy fanami Kuszczaka, no co odpowiedzieliśmy z uśmiechem, że oczywiście. Przeszliśmy też „Munich Tunel” – w trakcie aż mnie ciarki po ciele przeszły. Na końcu nasz „opiekun” wskazał nam Megastore. Większe zakupy odłożyliśmy na później, chociaż część ekipy zainwestowała w szaliki Green&Gold.

Następnie zaczęliśmy robić sobie zdjęcia przy pomnikach „Świętej Trójcy”, czyli Dennisa Lawa, George’a Besta i Sir Bobby’ego Charltona oraz przy monumencie Sir Matta Busby’ego. Po pstryknięciu kilkunastu fotek wróciliśmy, żeby już teraz na spokojnie zwiedzić muzeum. Jeśli chce się dokładnie poznać historie MU, trzeba poświęcić na to co najmniej pół dnia. Po wyjściu zdajesz sobie sprawę, co dla tego klubu oznacza historia i dlaczego jest on największym klubem piłkarskim na świecie.

Około godz. 14 wyszliśmy ze zwiedzania, a przypomnę, że wchodziliśmy o 10:30. Po tym wszystkim stwierdziliśmy, że należy coś zjeść i wypić zimne piwko, więc gdzie indziej mogliśmy się udać, jak nie do Bishop Blaize? Mieliśmy się tam spotkać z Primusem (Piotrkiem), który jest kucharzem w tym pubie, a przy okazji pomaga MUSC-owiczom w Manchesterze. Po drodze do BB, weszliśmy jeszcze do Redlegends, w którym, według mnie, było o wiele więcej ciekawych rzeczy niż w Megastore. Ale większe zakupy zostawiliśmy na poniedziałek. Po zjedzeniu obiadu i obejrzeniu przy okazji drugiej połowy meczu Tottenham – Manchester City umówiliśmy się z Piotrkiem na wieczorną integrację i wyjście gdzieś na imprezę. Wróciliśmy do hotelu i tam krótka drzemka. O 18:00 przyszedł Primus. Zaczęliśmy integrację przy paru butelkach wódki, rozmawialiśmy na temat życia w Anglii, traktowaniu Polaków, o polskiej piłce. Około godziny 21 zaczęliśmy się zbierać na imprezę, na znaną już ulicę Canal Street. Po dwóch nieudanych próbach wejścia do klubów, udało nam się w trzecim. Funt za wejście i imprezę na całego czas zacząć. W środku mieliśmy różne przygody z kobietami o innych poglądach, o chłopakach to już nie mówię… Jeden nawet Redmana podrywał. Z SzYnĄ wypiliśmy sobie jeszcze po 2 piwka, więc na parkiecie dawaliśmy radę. W ciągu całej imprezy zginął nam Primus. Jak się później okazało wyszedł na chwilę a potem nie wpuścili już go. Wyszliśmy około drugiej, ale z SzYnĄ odzieliśmy się od Redmana i Cavemana, bo chcieliśmy wbijać na inną imprezę. Pytali się nas o dowody, więc wyciągaliśmy już, ale Redman podszedł i mówi, że idziemy do hotelu i że koniec na dzisiaj. Niepocieszeni byliśmy ale, cóż powrót i szybko do łóżka.

Dzień 3 – Niedziela – 15.08

Pobudka około godziny 9, potem dzwonię do Primusa. Pytam się co z nim wczoraj się stało, mówi, że musiał wracać do chaty, bo miał około godziny drogi. Mówił, że dziewczyna, z którą tańczył proponowała mu nawet nocleg, ale wrócił do siebie. Umówiliśmy się za godzinę w mieście. Zeszło nam z półtorej godziny, ale Piotrek poczekał (dzięki!). Zaprowadził nas do sklepów sportowych, w których, w przeciwieństwie do Megastore, było dość tanio a wybór ogromny. Pochodziliśmy sobie jeszcze trochę po sklepach. Niektórzy stwierdzili, że chcą zobaczyć stadion odwiecznego rywala, więc wsadziliśmy ich do autobusu, a Primus, SzYnA, Caveman i ja zrobiliśmy rundkę po mieście. Zobaczyliśmy China Town, Ratusz i parę naprawdę fajnych uliczek. Po czym stwierdziliśmy, że mamy ochotę pozwiedzać trochę pubów….


Siedząc w jednym z nich, tak się rozgadaliśmy, że aż zgłodnieliśmy. W trakcie rozmowy oglądaliśmy mecz Nottingham Forest vs Leeds United. Primus zaprowadził nas do pobliskiego pubu gdzie za 7 funtów dostaliśmy cały talerz jedzenia i piwko (mniam!). W czasie jedzenia zadzwoniła do nas druga grupa, zgadaliśmy się i wspólnie wróciliśmy do pubu, w którym byliśmy wcześniej, żeby obejrzeć mecz: Liverpool FC vs Arsenal Londyn. W połowie pożegnaliśmy się z Piotrkiem, który zmykał do domu. Umówiliśmy się na jutro na 16 w BB. A po 90 minutach wychodziliśmy bardzo zadowoleni z wyniku meczu. Wracając, pochodziliśmy sobie jeszcze po Manc, robiąc wspólną fotkę pod jakimś dużym budynkiem. Następnie rozdzieliśmy się - z SzYnĄ poszliśmy na zakupy do Tesco i następnie do hotelu, a reszta - caveman, piqła, redman, rrusek i Adriano pojechali do Trafford Centre. Jak się później okazało, centrum to było zamknięte. Kiedy przyszli z SzYnĄ właśnie urządziliśmy sobie małą drzemkę. Tej nocy miałem zamiar się wyspać, żeby następnego dnia być wypoczętym, bo czekała nas największa atrakcja wyjazdu... Zasnąłem w końcu koło 1 w nocy.

Dzień 4 – Poniedziałek – 16.08

Nastąpiła ta chwila i ten dzień - zobaczymy na żywo piłkarzy Manchesteru United. Coś o czym jeszcze nie tak dawno nawet nie marzyłem, co było dla mnie tak odległe, a teraz będę tak blisko nich. Na początek jednak stwierdziliśmy, że trzeba zjeść coś i zrobić wreszcie jakieś zakupy. Poszliśmy do centrum Arndale do Sport Direct. Dalej stwierdziliśmy, że jedziemy do BB coś zjeść. Tam śniadanko i piwko. Po wyjściu pojechaliśmy do Redlegends zrobić zakupy. Kupiłem sobie koszulkę Besta z której jestem bardzo zadowolony. Poszliśmy jeszcze do Megastore, tam kupiłem bluzę, reszta też kupiła pamiątki dla siebie. Zaczęło robić się późno, wróciliśmy na chwilę do hotelu, przebrać się, umyć i spakować. Przed wejściem do Bishopa zrobiliśmy sobie zdjęcie z właścicielem sklepu Redlegends oraz flagą United Poland. Około 16:00 zawitaliśmy w BB. Tam kupiliśmy piwko, pogadaliśmy z Primusem, pośpiewaliśmy. Rozwiesiliśmy na oknie naszą flagę. Z Primusem musieliśmy się pożegnać – jeszcze raz dzięki, stary. Ok. 18:30 wyszliśmy coś zjeść. Po niezbyt dobrym posiłku, ale kto by się przejmował, nie mogliśmy już się doczekać tego, co zobaczymy za niecałą godzinę.

Wchodzimy na stadion i od razu problem - nie możemy przejść przez bramki. Zaczęły się nerwy, po chwili ochroniarze powiedzieli, że mamy zgłosić się do Ticket Membership. Tam mieli już przygotowane dla nas nowe bilety, bo problem tkwił w błędnym kodzie kreskowym. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, drugie podejście już bez problemu. Wchodząc na stadion nie wierzyłem jeszcze, że tu jestem. Chcieliśmy powieść flagę, ale ochraniarze powiedzieli, że będziemy zasłaniać reklamy a tego niestety nie możemy zrobić. Stadion i piłkarze, których wcześniej widziałem tylko telewizji, teraz są tak blisko mnie. Sam mecz coś pięknego, doping średni, kibice gości o wiele lepiej się spisali. Mecz, jak wiemy, potoczył się po naszej myśli. Po każdej bramce niesamowita radość. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Zrobiliśmy sobie jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć. Stwierdziliśmy, że idziemy postarać się o autografy. Na rogu North Stand i West Stand ustawione były już barierki a wokół pełno ludzi. Nie mając zbytnio dużych nadziei na jakiekolwiek autografy ustawiliśmy się przy barierkach. Ku naszym zdziwieniu piłkarze rozdawali je bardzo długo, dzięki czemu udało mi się zdobyć podpisy: Rio Ferdinanda, Jonnego Evansa, Johna O’Shea oraz Alana Smitha. W między czasie spotkaliśmy jeszcze Tasiora, który mieszka w Manchesterze. Pogadaliśmy trochę i szukaliśmy transportu do centrum. Jak się okazało nic nie jeździło, więc wzięliśmy taksówkę po 2 funty od każdego. Jechali z nami też jacyś Norwedzy. Cały czas nie wierząc w to, że mamy autografy najlepszych piłkarzy świata, bardzo zmęczeni wracaliśmy do hotelu.

Dzień 5 – Wtorek – 17.08

O 3 w nocy wyszliśmy na autobus do Liverpoolu, który odjeżdżał za 40 min. Krótka drzemka. O 7:20 mieliśmy wylot do Krakowa. Przez cały lot próbowałem zasnąć, chwilami nawet się udawało. Jesteśmy na miejscu, tutaj pierwsze pożegnanie z SzYnĄ. Następnie krótka przejażdżka z lotniska na dworzec. Spojrzeliśmy na rozkład - pociąg mieliśmy o 13:30. Więc poszliśmy coś zjeść i musieliśmy się już pożegnać z Redmanem i rruskiem. Z Krakowa czekała nas prawie siedmiogodzinna podróż do Poznania, bo tylko Piqła wysiadł we Wrocławiu. Większość czasu przespaliśmy, ale też rozmawialiśmy o wyjeździe, o Nanim, Ronneyu oraz Reprezentacji Portugalii i Anglii. Cała podróż minęła spokojnie i około 20 byliśmy w Poznaniu, gdzie pożegnałem się z Adriano i Cavemanem.

Było super i dziękuję wszystkim, którzy pomogli przy organizacji wyjazdu oraz wszystkim, którzy na nim byli!

Relację przygotował Imol.

 





dodany: 2012-03-14 07:25:00 , przez: admin