Manchester United
Supporters Club Poland

oficjalne stowarzyszenie kibiców

MU Devil

12.02.2011 Manchester United vs Manchester City

11.02.2011 Piątek:

Po 3 w nocy spotykam się w Gdańsku z Tomkiem_gd i kolegą Markiem. Krótka rozmowa prowadzi nas do konkluzji ze trzeba się napić przed startem, wiec udajemy się po łiskacza i pepsi. W lepszych nastrojach wsiadamy do samolotu, modląc się o bezpieczny lot.

Lądujemy w Liverpoolu, stamtąd Terravision zawozi nas do Manchesteru. Taxi zabiera nas pod hotel Tomka, gdzie miła Polka tłumaczy nam co i jak. Z buta wybieramy sie pod OT, ale wcześniej do BB na pyszny large breakfest.

Na zwiedzanie stadionu nie udaje się nam załapać, trzeba to było mieć uprzednio wykupione. Kilka fot i postanawiamy się rozejść by ogarnąć pokoje. W miedzy czasie pod OT zaobserwowałem dziwne persony rasy żółtej i ciemnej, całe w megastorze(sic!), po 5 szalików na szyi, od żółto-zielonych po oficjalne itp., jedyne co mogę powiedzieć - dobry Boże...

Udaje się do Hatters Hostel, odbieram pokój i kima. Potem przybywa EricRyan, pawlo,Mcd, wlewamy w siebie trochę whiskey i do BB. Szamanie, pyszne piwo (Harewood, tak?) i ciekawe opowieści - wielkie dzięki PRIMUS! Zbiera się cala reszta wyjazdowiczów i udajemy się w miasto. Leje się piana.
Powrót do Hatters i próba snu (i próba przejścia przez ścianę dla niektórych).

12.02.2011 Sobota, Derby day!

Pobudka po 7 i udajmy się pod Old Trafford. Kolejka do BB monstrualna, ale szybko idzie. W środku pełno Norwegów i Irlandczyków, ale atmosfera jest bardzo dobra, a gdy wchodzi Boyle i zaczyna Cantone - elektryczna, włos się jeżył! Potem tradycyjnie poszedł rozprowadzać swoje płytki. Poszło trochę piany i udajemy się na OT. Mijamy fanów City, głośne City is their name i żadnej odpowiedzi.

Wchodzę na South Stand, dzieli mnie jeden rząd krzeseł od murawy... Pierwsze co uderza to jej zapach, jakby lekko morski, poezja! Obok na lewo Stretford End, na prawo nieco dalej, ale dobrze widoczni fani City. Czuje się jak w domu, a przez gardło nie może przejść mi jakiekolwiek słowo... Po chwili Diabły wbiegają na boisko i czas zacząć przedstawienie! Mecz jaki był każdy widział, dodam swoje 3 grosze z pozycji debiutanta na OT - bramki, zagrania, wślizgi itp., to coś cudownego z trybun, tv niech się schowa. Z mojej perspektywy Rooney z minutę składał się do tego strzału!

Doping na dobrym poziomie - żadna z przyśpiewek City nie pozostaje bez odpowiedzi, a po 2 bramce to już dziki szał. U-N-I-T-E-D United are the team...City is their name City is their name...The city is yours the city is yours....We'll do what we want - pięknie się to wszystko niosło, gdy reszta się podłączyła. Gwizdy, bluzgi i buczenia na twata z Argentyny niemiłosierne, dawało po uszach, cos pięknego! Gdyby nie nadgorliwi stewardzi zakazujący wstawania byłoby jeszcze lepiej, choć angole nie lepsi, ciężko im wstać mimo zachęty...dla mnie coś nie zrozumiałego.

Po spotkaniu udajemy się w miasto, zalane czerwonymi barwami. Obalony zostaje browar, a potem udajemy się do tasiora (dzięki za przetrzymanie styranych ludzi w komfortowych warunkach), podniecamy się bramka Rooneya i powrót do hostelu.

13.02.2011 Niedziela:

Jest noc, W
3, Fausta, Mcd i ja udajemy się do miasta Beatlesów gdzie dopada nas ciężkie styranie tymi wojażami czyli sen na podłodze. Potem odprawa i 3godzinny powrót do Łodzi w całości przespany. Na miejscu czeka na nas Hercu w pełnej gotowości. W tym miejscu wielkie Ci dzięki za pomoc w wielu sprawach!
Rozstajemy się na dworcu PKP/PKS, autobus zabiera mnie w 4,5 godzinna podróż do Poznania.

Nie sposób wszystkiego tutaj opisać, naprawdę. Takie małe podsumowanie z mojej strony. Wielkie podziękowania z mojej strony dla wszystkich którzy przyczynili się do tego, że otrzymałem ten bilet, a już na taki mecz i z takiej perspektywy, kosmos totalny, jesteście WIELCY i odwalacie kupę świetnej roboty w moich oczach! Pozdro dla obecnych tam, za rozmowy dłuższe bądź krótsze, bez was nie byłby to tak udany wyjazd!!! Mam nadzieje ze niedługo w ramach meczu znów się zobaczymy. Jeśli kogoś lub coś pominąłem to wybaczcie. Dzięki W3 za znaczącą pomoc w sprawach organizacyjnych!

UWS!

PS
The city is yours, the city is yours!
20 000 empty seats
ARE YOU FUCKIN SURE!?



Relację przygotował Pedro.



dodany: 2012-03-14 07:30:00 , przez: admin